Oprogramowanie dla kosztorysantów

Można dziś zadawać sobie pytanie, dlaczego pod koniec lat 80 ubiegłego wieku kosztorysowanie w Polsce spotkało się z na tyle dużym zainteresowaniem programistów, że w ciągu zaledwie paru lat na rynku pojawiło się kilkadziesiąt konkurencyjnych rozwiązań.

Bez wątpienia jednym z powodów był fakt, że tak jak dziś, budownictwo – to jeden z najdroższych obszarów działania naszej cywilizacji.

Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie inwestuje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem było ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.

Firma Athenasoft rozwinęła wokół swojego produktu do kosztorysowania Norma cały przemysł, od informatorów cenowych: Intercenbud, poprzez katalogi normatywne dla nowoczesnych technologii: katalogi AT, na satelitarnym oprogramowaniu kończąc: Viking (do wyceny inwestycji), Kobi (kalkulacja cen obiektów), i szereg innych.

Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Reszta nie odgrywa znaczącej roli. Przyczyną są – jak się nietrudno domyślić – pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.

Mało kto ma czas na ślęcznie nad instrukcją obsługi programu, napisaną często slangiem przez informatyków. Przyda się zatem jakieś szkolenie

Pamiętajmy że kosztorysowanie robót budowlanych, to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Tutaj wycenia się obiekty o ogromnej wartości, a niewielki błąd kosztorysanta, to miliony złotych zysku bądź strat. Dzięki dobremu kursowi takich błędów nie popełnimy.

Łatwo dziś znaleźć, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety – tak jak wszędzie – obowiązuje zasada „dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami wykładowców i nie dać się zwieść hasłom: „międzynarodowy ekspert” z „bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.

Poświęćmy więc chwilę czasu na znalezienie dla siebie odpowiedniego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy szkolenie w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy przed poważnym problemem.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Powered by WordPress | Designed by: MMORPG, Thanks to MMO news